Biuletyn Piękna Miłość

Zgadzam się z Polityką Prywatności
Informacje o biuletynie
Kontakt:
tel. 665 36 63 63
e-mail: kliknij tutaj
skype:  kliknij tutaj

Referencje

>>>   Referencje lata 2006-2009   <<< 

Referencje rok 2010:

 

   Joasiu! Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za cudowną terapię i za to, że nauczyłaś mnie Miłości na nowo. Dzięki terapii, jestem w stanie na wszystko patrzeć w inny sposób i nie szukać różnic pomiędzy mną, a innymi ludźmi, ale szukam tego, co może nas łączyć i wiem, że każde ludzkie zachowanie ma swoje wytłumaczenie. To cudowne uczucie!!!
Do niedawna byłam osobą bardzo przygnębioną, pełną lęków i strachu i bez ochoty do życia. Czułam się osamotniona, a w moim zachowaniu i we wszystkim, co robiłam przeplatał się smutek (pesymizm), ze zdenerwowaniem, złością, gniewem, zimnem, zamknięciem na drugiego człowieka, braku zaufania do drugiego człowieka, z zazdrością, chciwością, nienawiścią, agresją i obawą przed zranieniem i byciem odrzuconą przez innych.
 
Nie potrafiłam cenić siebie i swojego czasu i być, jak sytuacja tego wymagała osobą asertywną. Miałam zaburzenia osobowości, niedojrzałość emocjonalną oraz bardzo często nastroje depresyjne, które czasem bywały tak silne, że nie mogłam normalnie funkcjonować, tracąc pracę, czy zaniedbując inne domowe obowiązki, leżałam w łóżku, jak roślina. Nie układały mi się także relacje z mężczyznami. 

W końcu męcząc się tak w szkole podstawowej, w szkole średniej, a potem i na studiach, które na szczęście, mimo tych wszystkich problemów, udało mi się skończyć pomyślnie, doszłam do wniosku, że już tak dłużej męczyć się sama z sobą i żyć w ciągłej walce sama z sobą i z rodziną nie mogę. Ta walka strasznie wyczerpała mnie emocjonalnie, że już czułam się kompletnie martwa wewnątrz i myślałam tylko o śmierci.
 
Nie wyobrażałam sobie dalszego mojego życia, gdyż żyłam już w tak przeogromnym lęku i strachu, że to nie miałoby sensu. Bałam się pracy, gdyż miałam socjofobię, lęk przed ludźmi i niskie poczucie własnej wartości, które przeszkadzało mi we współpracy z ludźmi. Bałam się relacji z mężczyznami i założenia własnej rodziny, gdyż mając żal do swojej przeszłości, dzieciństwa i rodziny, byłam tak pełna złości, gniewu i nienawiści, że nie byłabym dobrą matką i pewnie też znęcałabym się nad swoim mężem i dziećmi. Ogólnie bałam się wszystkiego i wszystkich, więc uznałam, że moje życie już nie ma sensu, że już nic w życiu pozytywnego nie osiągnę, że już jestem zmęczona emocjonalnie i chce po prostu umrzeć. Moim największym marzeniem i planem do zrealizowania było już tylko moje samobójstwo. To już miał być mój koniec.

 Jednak stało się inaczej. Dałam się namówić głównie przez swojego chłopaka, a także przez mamę na to aby dać sobie jeszcze jedną ostatnią szansę. Chłopak powiedział do mnie tak: „Jeśli masz żyć w lęku, to rzeczywiście nie ma sensu tak się męczyć i pozwolę Ci odejść, choć tak bardzo Cię kocham. Jednak Ty zrób przed tym jedną rzecz dla mnie, jeśli też mnie naprawdę kochasz. A mianowicie daj sobie i nam jeszcze jedną ostatnią szansę walki z lękami i udaj się na terapię, a zobaczysz, że pomoc psychologa bardzo Ci pomoże. Wcześniej nigdy z takiej pomocy przecież nie korzystałaś, tylko samotnie walczyłaś ze swoimi problemami psychicznymi, ale w końcu Twoje siły się wyczerpały i powinnaś zaufać psychologowi, że Ci w tym pomoże.”

Na początku oczywiście nie chciałam tego słuchać, byłam pewna, że jak ja sobie sama nie pomogłam, to już nikt mi nie pomoże, a już zwłaszcza jakiś „głupi” psycholog. Śmiać mi się z tego chciało, bo już nie wierzyłam w to, że mogę czuć się lepiej, jedyną drogą dla mnie już była tylko ŚMIERĆ!!! Tym bardziej, że wcześniej, jak miałam bardzo ciężką depresję dałam namówić się na kilka wizyt u psychiatry, ale ten faszerował mnie tylko bardzo silnymi lekami psychotropowymi, po których czułam się jeszcze gorzej, słabiej, byłam ciągle śpiąca, osłabiona i prawie jak martwa. Dlatego też ciężko mi było zaufać kolejnemu lekarzowi, tym razem psychologowi i pójść na terapię. Jednak z tego względu, że bardzo kocham swojego chłopaka, zrobiłam to.

 Moja mama znalazła Panią psycholog mgr Joannę Stelmach, umówiłyśmy się  telefonicznie na pierwsze spotkanie. Ja oczywiście i tak w tą terapię nie wierzyłam i miałam już przygotowany plan samobójstwa, ale pomyślałam sobie, że faktycznie, co mi szkodzi pójść, zobaczyć i przekonać się na własne oczy. Przecież nic na tym nie stracę, a zabić się zawsze będę miała czas.

I co się niesamowitego stało? Już na pierwszym spotkaniu poczułam się dobrze, a Pani Joasia poraziła mnie swoją MIŁOŚCIĄ!!! Już na pierwszym spotkaniu zauważyłam tą oszałamiającą różnicę między innymi lekarzami, a Panią Joasią. Po pierwsze, Pani Joasia jest tak ciepłą, uśmiechniętą i wrażliwą osobą, że od razu, jak tylko otworzyła drzwi, jej niesamowity uśmiech rzucił mi się w oczy i poczułam do niej zaufanie oraz potrzebę rozmowy z nią. Po drugie, widziałam, że ona traktuje mnie z miłością, jak drugiego człowieka. Słucha mnie uważnie, przeżywając jednocześnie, to co mówię i wyrażając na swojej twarzy współczucie dla mnie oraz ogromne zrozumienie dla mojej krzywdy. Podczas gdy, słyszy się, że inni lekarze traktują ludzi po prostu jak następnego, szarego pacjenta, który jest traktowany rutynowo i nawet nie jest do końca wysłuchany i przepisuje mu się leki psychotropowe. Po trzecie, do Pani Joasi można wybrać się na terapię z bliską pacjentowi osobą, np.: mamą, tatą, siostrą, bratem, przyjacielem, jeśli to ma wesprzeć pacjenta na duchu i czuje taką potrzebę. Ja przez kilka pierwszych spotkań potrzebowałam pójść z mamą aby ona też zrozumiała wagę moich problemów, dowiedziała się, co ja czuję i też mogła się dla mnie zmienić. Po czwarte, idąc do Pani Joasi, nie czuję się, że idę na formalne spotkanie z lekarzem, z którym nie czuję jakiejś więzi, kontaktu, czy wspólnego języka, a tylko barierę i dystans nas dzielący. Ale idąc do niej, czuję się, jakbym szła do najlepszej swojej przyjaciółki, która dobrze rozumie o czym ja mówię, która mnie dokładnie wysłucha, przy której mogę swobodnie się wypowiadać i nie bać się niczego, z którą się napiję herbatki lub wody, popłaczę lub pośmieję się i spędzę cudowny czas. Po piąte, Pani Joasia traktuje każdego pacjenta indywidualnie i dopasowuje terapię do jego potrzeb i oczekiwań. 
Pani Joasia ma tak wiele atutów, że można by tak jeszcze wymieniać, ale najważniejsze jest to, że jest osobą pełną MIŁOŚCI i zaraża tą miłością innych.

 Byłam więc bardzo mile zaskoczona, że Pani psycholog tak mi się spodobała i z każdym spotkaniem z nią moje plany o samobójstwie odsuwały się, a na pierwszy plan wysunęła się wola walki, optymizm i miłość, którą zaraziłam się od Pani Joasi. Oczywiście nie twierdzę, że ta terapia była dla mnie łatwa, lekka i zawsze przyjemna. Kosztowała mnie wiele pracy nad samą sobą i wiary w to, że się uda i mogę się wyleczyć, a u mnie z tą wiarą było przecież bardzo kiepsko. Musiałam przejść przez wiele procesów, które nie były dla mnie łatwe, bo myślałam sobie, że nie dość, że jestem taka biedna, chora i poszkodowana, to jeszcze teraz muszę z tym walczyć, choć to nie moja wina, tylko rodziców. Uważałam, że to niesprawiedliwe, że oni wyrządzili mi krzywdę, a ja teraz muszę wierzyć, walczyć i ciężko nad sobą pracować. Jednak terapia u Pani Joasi, opierająca się na pięknej filozofii miłości i wybaczania, bardzo szybko przypadła mi do gustu i tak się nią zachwyciłam, że chciałam bardzo ciężko i szybko pracować by móc swoją niewłaściwą postawę lęku zastąpić cudowną
i prawidłową postawą miłości.

 Po wyrzuceniu z siebie wszystkich złych emocji, które dusiłam w sobie przez wiele lat, poczułam się znacznie lepiej i przestałam widzieć siebie jako osobę pokrzywdzoną, ale taką, która może skoncentrować się na pozytywnych stronach swoich przykrych doświadczeń i może dostrzec w tym korzyści i rozwój, jaki się dokonał we mnie. Te przykre doświadczenia nauczyły mnie, jak niedobrze jest, gdy w rodzinie brak miłości, kontaktu rodziców z dziećmi a dzięki temu mogę stać się lepszą matką i zbudować lepszą rodzinę dla swoich dzieci. Pomogło mi to w końcu zapomnieć o przeszłości, o moim nieudanym dzieciństwie i przestać pielęgnować w sobie poczucia krzywdy i przestać wypominać mojej rodzinie ciągle ich błędy i winy. Wybaczyłam im je i na dzień dzisiejszy nie czuję do rodziców wstrętu, mam z nimi lepsze relacje i lepszy kontakt, a dzięki mojej terapii oni też się zmienili i zrozumieli swoje błędy, które popełnili i wiem, że ich bardzo żałują. Dzięki temu mogę iść do przodu, zapomnieć o przeszłości, przestać się na niej koncentrować. Jestem w stanie teraz wziąć ślub ze swoim chłopakiem i założyć własną rodzinę, gdyż już mam w sobie pozytywne emocje, a one pozwolą mi być cudowną matką.

Jeśli chodzi o drugi temat, jaki poruszałam na terapii, a mianowicie poczucie własnej wartości to też bardzo dużo skorzystałam. Na początku też nie wierzyłam, że ja mogę pokochać samą siebie, zaakceptować samą siebie i poznać swoją wartość. Zawsze czułam się, jak gorsza od innych, brzydsza, głupsza ….itd. Teraz uwierzyłam w siebie i pokochałam samą siebie. W końcu przejęłam prawidłową asertywną postawę i uważam, że zarówno JA, jak i INNI są tak samo wartościowi i równi sobie. Na dzień dzisiejszy uważam, że jestem wartościową, wrażliwą, piękną, mądrą, wyrozumiałą, opiekuńczą i pełną MIŁOŚCI osobą i że jestem tak samo cenna, jak inni. Kocham siebie i kocham innych ludzi. To najpiękniejsze uczucie, jakie osiągnęłam w czasie tej terapii. Nauczyłam się także, jak dbać o swoje ciało i samopoczucie i co więcej możemy zrobić w trosce o nasze ciało i ducha. Teraz już nie boję się iść do pracy i pracować z ludźmi, gdyż wierzę w siebie i wierzę w innych ludzi.

Moja postawa lęku, o której pisałam wcześniej została teraz zastąpiona kompletnie odwrotną postawą miłości, która niesie za sobą: radość, spokój, poczucie bliskości, wiarę w ludzi, życzliwość, akceptację, ciepło, chęć dzielenia się i pomocy, wdzięczność i optymizm. Jestem teraz zupełnie inną osobą, która kocha siebie i innych, która czerpie radość z życia, która niczym nie martwi, która cieszy się tym, co jest tu i teraz i z optymizmem patrzy na przyszłość. To wszystko zawdzięczam Bogu, mojemu psychologowi Joasi, mojemu chłopakowi Paulowi oraz przede wszystkim sobie. Zapamiętajmy, że wszystko zależy tylko od nas, jaką postawę chcemy przyjąć, czym się w życiu chcemy kierować i to, co myślimy stanowi naszą rzeczywistość. Tego wszystkiego nauczyła mnie Pani psycholog Joasia i tym, którzy są zagubieni, przygnębieni i stąpają mroczną ścieżką, jak niegdyś ja, a chcieliby zacząć stąpać w kierunku światła i miłości, polecam Joasię i powtarzam uwierzcie w siebie i w to, że może być lepiej i że terapia może Wam pomóc.

Anna Tupaj, 30 lat
Jelenia Góra, 5.07.2010

 

*   *   *

Jeszcze jakiś czas temu byłam zagubioną, poszukującą celu i sensu w życiu osobą. Dzisiaj mimo tego, że wybrałam drogę singielki, stałam się osobą, która potrafi cieszyć się życiem i każdą daną mi chwilą. Dzięki spotkaniom z Panią nareszcie wiem co to znaczy miłość do siebie, do ludzi, do świata, który mnie otacza. Wiem już jak być szczęśliwą, mimo tych lepszych i gorszych chwil. Wiem już jak myśleć pozytywnie i cieszyć się z tego co mam i czego pięknego jeszcze w życiu mogę doświadczyć. Rozmowy z Panią spowodowały, że nabrałam większej wiary w siebie, optymizmu i chęci do życia, które będzie takie jakie sobie wymarzę.

Chciałam bardzo serdecznie Pani podziękować za konsultacje, które dały mi wiele do myślenia i nauczyły mnie czegoś, do czego sama nigdy bym nie doszła.
Pozdrawiam serdecznie.

Ania D.   
Jelenia Góra, 23.06.2010

 

 *   *   *

Joasiu, dziękuję Ci za wszystkie nasze rozmowy, za cierpliwość, wyrozumiałość i mądrość. Dziękuję Ci za wszystkie "recepty" które mi pokazałaś - tak proste i tak doskonałe jednocześnie. Nie  potrafię jeszcze ich wszystkich używać, ale się nauczę :-))) 
Jesteś Niezwykła. Jesteś Aniołem :-) I uwierz mi, że w moich ustach te słowa mają wielką wagę, bo wiesz, że dalekie jest mi duchowe podejście i traktowanie wszystkich wokół jak aniołów. Poznanie Ciebie było jednym z najważniejszych wydarzeń w moim życiu. Tak to teraz czuję i mam nadzieję, że tak zostanie, bo jeśli nie, to oznaczałoby, że zeszłam ze ścieżki świadomego samorozwoju.
Pokazałaś mi obszary życia wewnętrznego, których nawet w sobie nie przeczuwałam. Być może dzięki Tobie odkryję jeszcze kiedyś duchowość w sobie :-) Spotkania z Tobą to nie tylko ulga, spokój, zrozumienie ale także ciekawa przygoda.
D z i ę k u j ę !!!

Edyta Z.
Jelenia Góra, 15.05.2010

 

*   *   * 

Do Joanny trafiłem w „opłakanym” stanie. Seria spotkań z Joanną to przede wszystkim podniesienie poczucia własnej wartości! Dzięki spotkaniom zacząłem się usamodzielniać, podejmować własne decyzje bez przejmowania się zdaniem innych, bo żyć w zgodzie ze sobą to najważniejsze. Nauczyłem się myśleć pozytywnie, pielęgnować pozytywne myśli, postrzegać świat pozytywnie i wszystko co nas otacza w kolorach tęczy. „Myśl jest twórcza” – te słowa bardzo głęboko zapisały mi się w pamięci. Podsumowując, po spotkaniach moje życie odmieniło się o 180 stopni, żyję w zgodności ze sobą, pielęgnuję miłość, oddycham pełną piersią, bo życie jest piękne.

Michał Hryszkiewicz
Jelenia Góra, 15.03.2010

 

*   *   *

Zgłosiliśmy się do Pani Joasi w ciężkim kryzysie naszego małżeństwa. Nasz związek uratowała miłość, lecz aby zrozumieć swoje wzajemne bóle i cierpienia, które zostały po tym ciężkim dla nas okresie, potrzebna nam była pomoc. I znaleźliśmy ją właśnie u Pani Joasi. Pomogła nam zrozumieć siebie nawzajem i zobaczyć rzeczy, których sami nie dostrzegaliśmy. Jest nam teraz o wiele łatwiej rozmawiać ze sobą i skutecznie rozwiązywać problemy i przez to uzdrawiać naszą miłość. Za to serdecznie dziękujemy.

 Magda i Jacek
Jelenia Góra, 12.03.2010

 

*   *   *

Mam 17 lat. Mój problem, mogę się założyć, ma większość młodzieży. Jest to problem związany z brakiem wiary w siebie. Zawsze bałem się wyjść na dwór, bo wydawało mi się, że inni nie akceptowali mnie takiego, jakim jestem. Byłem przygnębiony, że nikt mnie nie lubi w klasie. Sam byłem do siebie negatywnie nastawiony. Wstydziłem się całego siebie – swojego wyglądu, charakteru, zachowań. W lustro patrzyłem z niechęcią. Trudno mi było znaleźć w sobie coś wartościowego, w czym byłbym dobry. Nie dogadywałem się z grupą rówieśników. Byłem zamknięty w sobie, samotny, bałem się ośmieszyć, nie chciałem wydać się innym głupi. Przejmowałem się tym, co ktoś o mnie pomyśli, bardzo przeżywałem słowa krytyki. 

Spotkania z psychologiem bardzo mi pomogły, spowodowały w moim życiu poważne zmiany. Bardzo się otworzyłem, wychodzę do ludzi i nie wstydzę się siebie. Chcę być sobą. Uwierzyłem w siebie, w to, że jestem dobry, że potrafię różne rzeczy, że jestem w porządku, fajny i ładny – nawet jeśli innym coś się we mnie nie podoba. Zacząłem spotykać się z rówieśnikami. Moje stosunki z nimi poprawiły się, jestem teraz inaczej odbierany. Jestem bardziej otwarty, mniej się przejmuję i inni to zauważają. Dużo rozmawiam, dużo się śmieję, mam bardzo dobry humor. Cieszę się z tego, jaki jestem

Michał
Jelenia Góra, 10.03.2010 



*   *   *

Pani  Joanno,
chciałam podziękować za pomoc, jaką  zaoferowała mi Pani w trudnym momencie mojego życia. Zjawiłam się u Pani zrozpaczona, załamana, zszokowana z powodu zawodu, jakiego doznałam od najbliższego mi człowieka na świecie. Rozmowy z Panią pozwoliły mi uporać się z traumą, pozwoliły spojrzeć na moje problemy z dystansu, pozwoliły wreszcie uwierzyć w to, że potrafię radzić sobie sama. Pani pogoda ducha, szczerość czasem bolesna dla mnie, ciepły uśmiech, empatia, pomogły mi otworzyć się, odblokować tłumione emocje, odnaleźć w sobie siły do dalszego życia.  Wiem, że przede mną długa jeszcze droga do pełnej akceptacji tego co mnie spotkało, do pogodzenia się z zaistniałą sytuacją i z samą sobą, ale dzięki Pani wierzę, że jest to możliwe.

eMKa
Jelenia Góra, 07.03.2010

 

*   *   *

W listopadzie 2009 ukończyłem 12  godzinny cykl spotkań z Panią Joanną. Piszę te słowa z perspektywy kilku miesięcy. Teraz wiem, że warto było skorzystać z pomocy pani psycholog. Nauczyłem się okazywać swoje uczucia drugiej osobie, rozmawiać o nich. Nabrałem pewności siebie i odzyskałem wewnętrzny spokój.

W trudnych chwilach zawsze wracam do rozmów z Panią Joanną.  Dużo łatwiej jest mi przejść przez problemy, jakie w życiu przytrafiają się każdemu z nas. I co ważne nauczyłem się szukać rozwiązań, nie raniąc innych.

Szczerze polecam skorzystanie z pomocy pani psycholog, zwłaszcza osobom, które mają problemy z komunikacją w swoich związkach. Jej brak był przyczyną rozpadu mojego związku. Teraz wiem, że warto nauczyć się okazywać swoje uczucia i rozmawiać z żoną, partnerką, aby budować i cementować związek i układać swoje lepsze życie we dwoje.
W nauczeniu się tego pomogły mi wizyty u Pani Joanny. 
Serdecznie Pani dziękuję i szczerze polecam innym.

Krzysztof K.
Jelenia Góra, 11.02.2010



*   *   *

Każdy z nas ma w swoim życiu taki okres w którym nie radzi sobie z sytuacjami, ludźmi  go otaczającymi. Często zdarza się tak, że mamy po prostu dość siebie. Tak było i w moim przypadku. Stres związany ze studiami, poczucie samotności i odizolowania od bliskich wpłynęły negatywnie na moje zdrowie fizyczne. Zaczęły się wizyty u różnych lekarzy aż w końcu trafiłam do szpitala. Kiedy stwierdzono u mnie chorobę na tle nerwowym wiedziałam, iż sama nie będę w stanie sobie z tym poradzić.

Wówczas w moim życiu pojawiła się właśnie Pani Joanna. Dzięki jej stronie internetowej dowiedziałam się, że jest osobą, która pomogła wielu innym osobom, jest bardzo serdecznie odbierana i chwalona ze względu na swoje szczególne zdolności i umiejętności pomagania innym w ich własnych problemach. Nie zawahałam się ani chwili.       

Nie było żadnego strachu i wstydu, którego wcześniej się obawiałam. Przy Pani Joannie można swobodnie opowiadać o swoich problemach o sobie i poczuć, że są to normalne odczucia, które posiada każdy z nas. 
Przyjacielskie rozmowy, wytłumaczenie wielu ważnych kwestii jak również pokazanie, że jest wiele rzeczy w życiu z których należy się cieszyć i być wdzięcznym za wszystko, naprawdę są bardzo ważne w odzyskaniu równowagi.

Pani Joanna bardzo mi pomogła. Objawy mojej choroby cofnęły się w znacznym stopniu. Jestem znowu sobą: szczęśliwa, zadowolona z życia, pogodzona z losem:)
Dlatego nie zastanawiajcie się i pozwólcie sobie pomóc. Wasze życie znowu stanie się piękne:)

Weronika Sulikowska
Jelenia Góra, 27.01.2010

*   *   *

 

« powrót | top